





„Wietrzny Telefon – po japońsku kaze no denwa – powstał, by rozmawiać z tymi, których nie ma obok nas.
(…) Po śmierci kuzyna Itaru Sasakiemu brakowało wspólnych telefonicznych rozmów. W budce telefonicznej zdobiącej jego ogród ustawił stary telefon z tarczą. Kabel zwisał luźno. Pan Sasaki podnosił słuchawkę i zaczynał mówić. Wierzył, że słowa niesie wiatr.
(…) W grudniu 2020 roku skontaktowałam się z panem Sasakim. Zgodził się, żeby Wietrzny Telefon postawić w Warszawie. Napisał: „Kaze no denwa to miejsce, gdzie każdy może wyrazić swoje uczucia wobec tych, za którymi tęskni i z którymi nie może już rozmawiać. Chęć połączenia się, przerwana śmiercią, zmienia się w smutek i rozpacz. Ale wiara w to, że kontakt jest możliwy, daje nadzieję. Telefon nie jest do niczego podłączony, połączenie buduje wiara. To właśnie jest ludzka wyobraźnia, to właśnie jest nasza moc”.(…)Telefon na wietrze może pomóc tym, którzy chcieliby ze zmarłymi bliskimi porozmawiać, ale nie znają sposobu ani formy takich rozmów. Jest dla tych, którzy nie zdążyli się pożegnać z tymi, których kochają.”
Katarzyna Boni
Projekt budki telefonicznej dla Wietrznego Telefonu powstał w 2021 roku, w czasie, gdy świat zaczął wracać do tzw. normalnego funkcjonowania po pandemii. Inicjatywa wyszła od mojej przyjaciółki, pisarki i dziennikarki Katarzyny Boni, która podczas pobytu w Japonii zetknęła się z ideą Wietrznego Telefonu i postanowiła stworzyć takie miejsce również w Warszawie.
W międzyczasie do Polski zaczęli przybywać uchodźcy z Ukrainy, którzy w tamtych dniach często tracili swoich bliskich i przyjaciół. Idea telefonu, który pozwala symbolicznie rozmawiać z nieobecnymi, stała się przez to jeszcze bardziej aktualna.
Rdzeniem koncepcji stało się hasło „jak najmniej designu”. Zależało mi na tym, aby miejsce nie przyciągało uwagi swoją formą, nie było wyzywające ani zbyt dosłowne. Oszczędna, minimalistyczna forma mogłaby być zbyt nowoczesna i zbyt wiele mówić sama o sobie.
Uznałem, że najlepiej będzie wtopić budkę w otoczenie, tak aby była możliwie znajoma i przyjazna – trochę „zwykła”, może nawet kojarząca się z poprzednim wiekiem i nawiązująca do oryginalnej budki stworzonej przez Itaru Sasakiego.
Ot, budka telefoniczna, która budzi ciekawość jedynie tym, że stoi w miejscu, w którym prawdopodobnie nikt nie postawiłby jej nawet wtedy, gdy telefony w budkach były czymś codziennym.
Budka stoi w miejscu rozebranego domku fińskiego, przy ulicy Jazdów w Warszawie, naprzeciwko Ambasady Niemiec.
Została wykonana z litego drewna przez mokotowskiego stolarza, pana Adama z ulicy Różanej. W środku znajduje się niepodłączony telefon oraz biała księga, w której można nie tylko zapisać własne słowa, ale również przeczytać o idei tego miejsca.
Do budki prowadzi drewniana ścieżka, po której można również przejechać na wózku. Kieruje do niej niewielka tabliczka.
Liczba wymienionych w pierwszym roku ksiąg pozwoliła nam stwierdzić, że projekt rzeczywiście działa i odwiedziło go bardzo wiele osób, którym być może pomógł.
Obecnie budka jest pod opieką Warszawskiego Domu Ukojenia, które dba o jej stan oraz teren wokół niej.